Wczoraj siedzę spokojnie na komputerze, aż tu ktoś mi się łączy po VNC. Myślę sobie, pewnie ktoś z laptopa na dole – ale prewencyjnie ‘zabiłem’ proces (nie dam grzebać bratu bez zgody ;P). Za chwilę połączenie się odnawia (usługa restartuje proces) i ktoś zdążył uruchomić explorer.exe (too bad not to be noticed). Ubijam proces, wyłączam usługę. Schodzę na dół – laptop wyłączony… Czytaj dalej
Kilka rzeczy do zapamiętania
Odpowiedz